Po kilku tygodniach czy miesiącach odchudzania na pewno natrafimy na termin ujemne kalorie. Co jakiś czas przewija się przez różne portale o tematyce FIT. Na ogół podsumowanie w takim artykule wygląda zachęcająco ale coraz częściej można spotkać głosy, że takie coś nie istnieje lub że jest szkodliwe. Jak jest naprawdę?

Negatywnie o kaloriach

 

Ujemne kalorie to ogólne określenie produktów, na których strawienie zużyjemy więcej energii niż one nam dostarczą. Proste. Czyli nic tylko zrobić sobie listę takich cudeniek i lecieć do sklepu. Notujcie:

Warzywa: 

  1. Kapusta
  2. Sałata
  3. Brokuły
  4. Szparagi
  5. Karczochy
  6. Papryka
  7. Czosnek i cebula
  8. Ogórek

Owoce:

  1. Cytrusy
  2. Maliny
  3. Żurawina
  4. Truskawki
  5. Arbuzy
  6. Jagody

Ale nie tak szybko!

 

Głosy na NIE dla tej diety to głosy specjalistów od racjonalnego żywienia. Podkreślają oni, że dobra dieta (jadłospis) powinna zawierać również białka i tłuszcze, których te wybrane warzywa i owoce nie dostarczą. Na przykład, witaminy A, D, E i K potrzebują tłuszczu abyśmy mieli z nich jakikolwiek pożytek. Autorzy diety ujemnych kalorii tak jakby zapomnieli o takich niuansach. Nie ma też żadnych badań, dowodów na to, że faktycznie te produkty w taki fajny, “ujemny” sposób trawimy.

Głosy na TAK? Na tą chwilę już coraz słabsze. Może początkowo założenia tej diety wyglądały niezwykle zachęcająco, ale czas pokazał, że nie tędy droga. Dieta ujemnych kalorii bardzo często działa szybko w początkowym okresie czasu. Tracimy kilogramy! Ale organizm po jakimś czasie przestawia się na tryb “oszczędnościowy” i pojawia się problem. Ten problem może być większy niż wtedy gdy zaczynaliśmy tą dietę.

Zwalnia metabolizm, magazynujemy tłuszcz (bo nie wiadomo jak długo to jeszcze potrwa) i ogólnie jesteśmy niedożywieni. W końcu, gdy dieta się skończy i wrócimy do naszego starego menu, organizm nie za szybko wróci na dawne obroty. Niektórzy twierdzą, że często po takich drakońskich dietach metabolizm już nigdy nie wraca do poprzedniego stanu.

Przy takich gwałtownych zmianach w żywieniu możemy również spodziewać się efektu jojo. Tak na 99%Pół biedy jeśli ktoś na taką dietę przechodziłby stopniowo i na krótki okres. Ale raczej wszyscy wolimy kategoryczne i ostre posunięcia typu:

OD JUTRA DIETA!

Tak więc i tutaj jak w każdej diecie, która obiecuje wiele musimy zachować rozsądek. Można z tej diety zaczerpnąć co nieco ale z umiarem. Dobrym pomysłem może okazać się kolacja oparta na takich wybranych warzywach. Dodajmy kurczaka lub ser mozzarella, odrobinę oliwy z oliwek i mamy pełnowartościowy, dietetyczny posiłek 🙂