Systematyczność w odchudzaniu to zdecydowanie 99% sukcesu. Myślę, że nikt nie będzie się kłócił z tym stwierdzeniem. Zresztą systematyczność to podstawa chyba w całym naszym życiu. Przydaje się w nauce, rozwijaniu zainteresowań czy w treningach. Naszym największym wrogiem przy każdym  przedsięwzięciu to właśnie brak systematyczności.

Czy jest jakiś sposób aby po prostu się tego nauczyć? Jak stać się takim mistrzem systematyczności? Nie wiem jak w innych dziedzinach ale w treningach może nam się udać za pomocą wyzwań.

Wyzywam się!

Wyzwania mógłbym określić jako takie króciutkie pseudo treningi. Zdecydowana większość z nich opiera się na jednym tylko ćwiczeniu. Najpopularniejsze są chyba wyzwania z pompkami, przysiadami oraz burpees. Najczęściej takie wyzwanie trwa około 30 dni.

Ok, robimy przysiady – gdzie tu wyzwanie?

Wyzwaniem będzie dla nas właśnie trzymanie się codziennego (z zaplanowanymi przerwami) wykonywania tego ćwiczenia. Kolejną ważną rzeczą jest, aby z dnia na dzień wykonywać coraz większą ilość powtórzeń. Inną metodą jest czas wykonywania danego ćwiczenia. W tym przypadku wykonujemy z dnia na dzień coraz dłużej dane ćwiczenie. Jako przykłady wyzwań czasowych mogę podać ćwiczenie typu plank (deska) lub skakanie na skakance.

wyzwania2

Istnieją badania, które dowiodły, że coś stanie się naszym nawykiem jeśli będziemy to powtarzać przez 21 dni. Prawdopodobnie ta liczba u każdego będzie inna ale indywidualne wyniki mogą oscylować wokół niej.

Być może, osobom które nigdy nie ćwiczyły przyjdzie to trudniej ale wcale nie jest to takie pewne. Czasami chęć osiągnięcia sukcesu jest tak silna, że nic nas nie powstrzyma 🙂

 

Może się zdarzyć, że coś stanie nam na przeszkodzie i nie ukończymy danego wyzwania. Albo wpadną goście, albo któregoś dnia ciało odmówi nam posłuszeństwa. Często jest też tak, że po prostu nie pasuje nam wybrane ćwiczenie.

Wtedy po prostu zacznijmy od nowa, zmieńmy ćwiczenie lub początkową ilość powtórzeń. Zmieniajmy, kombinujmy i bawmy się tym. Każdy trening powinien nam przynosić choć trochę przyjemności. Jeśli ten element nie występuje, trzeba coś zmienić w treningu. Jeśli będziemy robić to na siłę, to prędzej czy później rzucimy to w cholerę 😉

Jeśli masz ochotę przeczytać coś więcej na ten temat to tutaj Marta wciąga innych w przeróżne wyzwania. Znajdziesz tam też wyzwania dotyczące diety. Pod tym linkiem też znajdziemy coś przydatnego. To plansze przygotowane specjalnie pod wyzwania. Można wydrukować, można też samemu zrobić coś na wzór. Tutaj znajdziesz jeszcze inny sposób na taki trening…

Ograniczyć nas może tylko nasza wyobraźnia oraz stopień wytrenowania. Nie porywajmy się od razu na najcięższe ćwiczenia. Zaczynajmy też od małej liczby powtórzeń. Cała tajemnica w tym aby poziom trudności stale rósł, ale też, żeby nas nie przerósł 🙂

 

Czy polecam wyzwania? Jak najbardziej ale z jednym bardzo ważnym warunkiem. Przed ćwiczeniem zawsze się rozgrzejmy a po ćwiczeniu chociaż chwilkę się porozciągajmy. Takie podejście sprawi, że dodatkowo wyrobimy sobie prawidłowe nawyki. Tak powinien wyglądać każdy trening.